czwartek, 16 stycznia 2014

Co na obiad?

Gorąca i gęsta zupa-krem z porów. Zasypana chrupiącym, złotym groszkiem ptysiowym. Łycha intensywnie pracuje. Wygląda smakowicie, prawda? 
A było ohydne! Kwaśne, mdłe, niedobre, okropne! Chyba nigdy nie będę dobrze gotować.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz